Łowczy Krajowy: zmieniamy się dla Was. „Łowiec Polski” w nowej, niższej cenie

Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy,

Wielu z nas, ja także, nie wyobraża sobie łowiectwa bez możliwości regularnego czytania „Łowca Polskiego”. Dla wielu z nas „Łowiec” zawsze był, jest i pozostanie punktem odniesienia, doskonałym przykładem długiej i bogatej tradycji i kultury polskiego łowiectwa.

Sto dwudzieste urodziny naszego pisma to powód do dumy, ale też wielkie zobowiązanie. Od chwili objęcia przeze mnie funkcji Łowczego Krajowego i powołania nowego Zarządu Głównego PZŁ, w Wydawnictwie Łowiec Polski, tak jak w całym Polskim Związku Łowieckim, zaszły duże zmiany. Nie ominęły one także naszego ulubionego miesięcznika.

Zmiany w składzie osobowym zespołu redakcyjnego, odświeżony layout, a co najważniejsze – nowe propozycje redakcyjne dla czytelników. Wszystko pod hasłem: robimy najlepsze pismo dla myśliwych i o myśliwych.

Czas na kolejne zmiany. Chcemy oddać głos Wam – Koleżanki i Koledzy. Dzięki zmianom, które wspólnie z Zarządem Głównym już wprowadziliśmy, ale też tym, które planujemy, w każdym numerze „Łowca Polskiego” pojawi się więcej informacji z okręgów i kół łowieckich. Zachęcamy do prenumerowania. Promujcie nasze pismo u siebie w kole i w okręgu. Czekamy na Wasze pomysły – po to, żeby „Łowiec” był coraz lepszy, i z każdym numerem lepiej odpowiadał na potrzeby czytelników.  

Na koniec ostatnia zmiana. Wprowadzone przez Zarząd Główny oszczędności (oraz ich skala) zaowocowały tym, że możemy dziś Wam – Koleżanki i Koledzy – przekazać bardzo istotną informację. Obniżamy cenę „Łowca Polskiego”. Od następnego numeru miesięcznik będzie kosztował 18,90 zł. Od przyszłego roku planujemy także obniżkę ceny prenumeraty.

Pamiętajcie – „Łowiec Polski” zmienia się dla Was, czytelników. Zapraszamy do lektury.

                                                                                                                                              Łowczy Krajowy

                                                                                                                                             Albert Kołodziejski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *